Polska z Ameryki :: Piszę o Polsce, Ameryce, i o sobie, mieszkając w USA od 1993 roku. ::

Moja krótka wizyta do Polski

Juz 3-ci raz rok-po-roku odwiedziłem Polskę! (Dobry wynik, co nie?) Tym razem byłem krótko, planowo tylko na tydzień, a że huragan Irena się pojawił, no to byłem dwa tygodnie.

Jakie wrażenia?

Ogólnie negatywne. :(

Dużo się robi. To widać. Polska jest w budowie. Gdzie się tylko popatrzy, to jest jakaś budowa. Ja akurat byłem koło budowy A4 blisko Dębicy. Cały czas coś robią. To cieszy. Czy zdążymy przed Euro? A czy to takie ważne?! Ważne że się buduje, modernizuje. To zaprocentuje. To da Polsce wielkiego kopa w 2012, 13, i później.

Wielki bałagan. Przez te wszystkie budowy w Polsce jest wielki bałagan. To ładnie nie wygląda. To mi się nie podoba. I to jest bałagan nie tylko związany z budowami. Polskie wsie i miasta nie są bardzo zadbane. Może to jest tylko przejściowe. Może nie zobaczyłem “ładnych” miast. Może za bardzo porównuje do USA. Może…. Mam taką nadzieję. W tej chwili mam jednak takie wrażenie że mi się niepodoba.

Co z moim powrotem? W tej chwili moja docelowa data 2015 wydaje się chyba nierealna. Jeszcze nic nie zmieniam. Ale jednak nasuwa mi się pytanie…

Po co wracać? No właśnie. Czy mi się coś tutaj dzieje w New Jersey? Nie! Ostatnio kupiliśmy fajny dom w dobrym mieście. Jest ciekawie. Czy mam teraz to rzucić i przenieść się w “nieswoje”? Narazie wydaje mi się to… nie za bardzo porządane.

Mój kontekst się zmienił. Po ogłoszeniu mojego celu powrotu w 2015, widzę i patrzę na Polske trochę inaczej. Bardziej krytycznie. Pewnie przez to takie reakcje. To chyba normalne, jednak.

Na czym stoję… W USA mam narazie stabilną pracę, dom, dobre szkoły dla moich synów. Stabilność. Za cenę ciężkiej pracy. W Polsce miałbym bardziej rodzinną atmosferę, dobrą pracę (mam nadzieję)… i pewną niestabilność. O innych minusach już nie chcę wspominać.

Więc jak narazie mój powrót jest coraz bliżej a jednak coraz dalej. W każdym razie cel pozostał. Nadzieja też. Kiedy zostanie zrealizowany? :)

Cytat: Edelman o zobowiązaniu do wygrywania

Nie jesteś zobligowany żeby wygrywać. Jesteś zobligowany do próbowania jak najlepiej potrafisz każdego dnia.
–Marian Wright Edelman

Czy jesteś kosiarzem trawy?

Prowokacyjne oświadczenie, nie sądzisz?

Tak, też tak uważam.

Zanim rozszerzę, pamiętaj, wybieraj przyjaciół starannie. Z kim się spotykasz, takim się stajesz.

Istnieje wiele cennych wskazówek na życie, które znalazłem w książce The Takeaway przez Karen Williams. W tym wpisie chciałem się z nimi podzielić.

Walt Disney mawiał, “są trzy rodzaje ludzi na tym świecie: Truciciele Studni, Kosiarze Trawy i Życiowi Wzmacniacze. Przebywaj z Życiowymi Wzmacniaczami. ”

Truciciele Studni
“Są to ludzie którzy zawsze mają coś negatywnego do powiedzenia.  Na temat wszystkiego. Nie ma radości w ich życiu ani w ich słowach. Są nieszczęśliwi od środka, i chcą abyś Ty też był nieszczęśliwy. ”

Życiowi Wzmacniacze
To “są ludzie, którzy budują. Każdy uwielbia być koło nich, i wiesz, kiedy jesteś z jednym. Błyszczą, uśmiechają się, śmieją się – są pełni radości która pochodzi z wnętrza. Oni szybko sypią komplementy, bo są pewni siebie. Są to ludzie, którzy zawsze próbują uzupełnić Twoje życie,  inwestując coś swojego w tobie. Czujesz się dobrze po zakończeniu rozmowy z Wzmacniaczami. ”

Kosiarze Trawy
Oni “są chytrzy. Są to ludzie którzy codziennie rano wstają, wyciągają kosiarkę, i koszą trawnik. Koszą trawnik tylko po swojej stronie płotu. Przycinają i koszą tylko to co jest wymagane – nic więcej, nic mniej. Nie zawracają sobie głowę sąsiadami. Oni żyją swoim życiem, robią tylko to, co należy zrobić, a pozostawiając wszystko i wszystkich samych. Są całkowicie zadowoleni ze status quo “.

Dobre, prawda?

Też tak myślę. ;)

Ja nauczyłem się wiele od tych oświadczeń. Przynajmniej mam teraz dobre nazwy dla różnych typów ludzi na świecie.

“Nie ma nic złego w przebywaniu z Kosiarzami Trawy, tylko że oni nie polepszają twojego życia,” powiedział Pat Williams do córki Karen w książce.

Kilka pytań do ciebie…

Pierwsze…  Do jakiej kategorii zaliczasz samego siebie?

Pomyśl o tym chwilę.

Myślę że każdy z nas był w każdej z trzech kategorii. Kiedy narzekarz dużo, mówisz źle o znajomych za ich plecami, plotkujesz: jesteś Trucicielem. Kiedy w pracy robisz wszystko co jest wymagane, robiąc to dobrze, jesteś Kosiarzem; tak samo w rodzinie, kiedy po prostu przebywasz z nimi. Czy to Ci się podoba czy nie. Tylko wtedy jak robisz coś dodatkowo, kiedy wychodzisz poza kółko i robisz coś ektra co nie jest wymagane, inspirujesz innych, wywierasz nacisk na innych żeby się poprawili. Wtedy jesteś Wzmacniaczem.

W której kategorii jesteś teraz?

A może lepsze pytanie: które z powyższych działań robisz najczęściej?

Czy robisz coś w tym kierunku? Nie musisz całe życie być Kosiarzem.  Możesz to zmienić. Możesz coś ulepszyć. Nawet jeśli jesteś Wzmaczniaczem — no ale Ty już o tym wiesz.

Wszyscy kosimy trawniki w pewnym momencie. Ale czy na pewno chcesz to robić przez resztę swojego życia? Być kosiarzem zawodowym?

Hmm … to nie brzmi dobrze.

Ruszamy drugi aspekt:  Z kim przebywasz?

Jestem pewien, że znasz ludzi we wszystkich trzech kategoriach. Ale z kim chcesz spędzać czas? Kto jest twoim ulubieńcem?

Pamiętasz co powiedziałem na początku?

“Z kim przebywasz, takim się stajesz”.

Moja żona mówi że nie powinienem “grupować” ludzi. Myślę że chodzi jej o to że nie powinienem nikogo odrzucać. Prawda. Uważam że powinniśmy respektować wszystkich, nawet Trucicieli. Ale z kim przebywasz jest już całkowicie w Twoim wyborem.

“Z kim przebywasz, takim się stajesz”.

Źródło
The Takeaway,  Karen Williams (str. 167-169)

Mieszkam w USA, uczę swoje dzieci po polsku

Mieszkam w USA gdzie dzieci mówią po angielsku. Niczego tutaj nowego nie odkryłem. :) No to jeszcze jedna próba: Polskie dzieci w USA mówią po… angielsku. To już bardziej ciekawe, nie? I w dodatku nie chcą mówić po polsku. Dlaczego? Bo często zapomniały albo nie potrafią.

To mi się nie podoba.

Moim celem jest by moje dzieci (mam dwójkę chłopaków) mówiły równie dobrze po polsku co po angielsku. By język polski był dla nich naturalnym językiem.

Możliwe?

Nie jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Co więcej, nawet wskazane! Wskazane jest by dzieci mówiły dwoma (albo więcej) językami.

Ja już od dłuższego czasu myślałem na ten temat. Nie wiedziałem jak i kiedy zacząć. Czy to jest dobre dla małych dzieci.

Ale zasięgnąłem wiedzy. Moje wiedza opiera się głównie na książce 7 Steps to Raising a Bilingual Child. Super książka, łatwa i szybka w czytaniu. Później w kolejnej książce, Bright From the Start, autorka pisze prawie to samo. Teraz zacząłem czytać kolejną książkę na ten temat, Raising a Bilingual Child. Tak więc co tu piszę nie pochodzi z moich “widzimisię”, tylko poparte jest różnymi badaniami.

Najlepiej zacząć jak… najszybciej. Zaraz po urodzeniu. Dziecko nie musi nic mówić. Dziecko się oswaja z dwoma językami.

Jeden rodzic, jeden język. Jest to technika która przynosi najlepsze efekty, wg. autorki 7 Steps to Raising a Bilingual Child. Ta technika mi się spodobała. I zacząłem ją praktykować. Ja mówię do swoich dzieci po angielsku, a moja żona po polsku. Cały czas. Na razie to pracuje. Mój syn właśnie wrócił z Polski. Był tam trzy miesiące. Język polski mu się bardzo polepszył. Do tego stopnia że na razie nie chce mówić po angielsku. Ja się z tego cieszę.  Jak mówię do niego po angielsku to mi odpowiada po polsku — rozumie prawie wszystko. Z czasem to minie — już za parę dni zaczyna całodniową szkołę.  Ta technika wydaje się prosta. Może i jest, ale musimy być konsekwentni i nie ulegać otoczeniu, na przykład u znajomych, albo w szkole, bo inaczej wysyłamy dziecku sprzeczne sygnały. Jak mamusia może mówić po angielsku to dlaczego ja nie? No właśnie.

Czytanie. Pisanie. Nauczyć dziecko mówić innym językiem wydaje się dużo łatwiejsze niż nauczenie go czytać i pisać. No właśnie. Tylko jak zrobić żeby dziecko to potrafiło? Trzeba tego dziecko nauczyć.  Sam jeszcze nie wiem jak to zrobić. Są w NJ polskie szkoły w Soboty. Jest to dobre rozwiązanie. Ma też swoje słabe punkty. Dzieci w takiej szkole mówią po… angielsku. :( Szkoła trwa długo. Kolejnym, wydaje mi się lepszym, to zatrudnienie korepetytora. Tylko gdzie go znaleźć? No i trochę więcej to kosztuje. Marzy mi się zebrać małą grupkę (około 5  dzieci), zatrudnić korepetytora i prowadzić taką szkółkę w domu. Wydaje mi się że było by to bardziej efektywne. Może uda nam się coś takiego zorganizować.

Praktykowanie. Praktykuj albo zapomnij. Jak dzieci nie będą mówić, czytać i pisać regularnie, to ten język zapomną. Tak jest ze wszystkim. Jak zorganizować i zmotywować dzieci to praktykowania polskiego? Tego też jeszcze nie wiem. Ale myślę że pisanie dzienniczka po polsku, czytanie regularne książek i gazet, oglądanie telewizji, no i wycieczki do Polski to dobra “dawka”.

Bycie sobą znaczy być innym

Jesteś sobą. Robisz to do czego zostałeś stworzony. Masz swoje poglądy i je wyrażasz. Życie toczy się po twojej woli. Wszystko jest dobrze.

Czy tak jest? :-)

Dla mnie bycie sobą nie wydaje się takie proste. Tak, jest proste… jeśli jesteś normalnym, przeciętnym człowiekiem.

Tylko czy jest wśród nas ktoś “normalny”?

Tego nie wiem. Wątpię. Jeśli jest, to pewnie dlatego że uważa że taki powinien być, a w głębi serca spoczywa coś innego.

Może jest to idealizm. Że tak naprawdę muszę robić to co inni. Muszę “pasować”. Inaczej będę odsuwany na bok. Coś w tym jest. Ale bycie normalnym nie zrobi mnie szczęśliwym.

Jest pewien balans, pewna norma, której powinienem się trzymać. Zgoda. Inaczej ten świat by się rozpadł. :)

To w takim razie jak mogę być sobą?

Bycie “dziwnym” jest często rezultatem bycia sobą.

Tak.

Ale czy nie jest tak naprawdę? Może po prostu jestem inni? I czy to ciągłe próbowanie być normalnym nie jest straconym wysiłkiem?

Dla mnie…
Bycie sobą znaczy być innym.
Bycie sobą znaczy być dziwnym.
Bycie sobą znaczy być indywidualistą.
Bycie sobą to jest tak, bycie sobą, czyli “nienormalnym”.
Ale tylko bycie sobą daje nam prawdziwą radość.

I tu nasuwa się pytanie: CZY TY NAPRAWDĘ CHCESZ BYĆ SOBĄ? Czy jesteś gotów zapłacić za to dużą cenę? Bardzo dużą? Jak dużą?

TO NIE JEST PROSTE!

Ostatnio do mnie to dotarło. Ja jestem inny. Może i jestem dziwny. Może i jestem nienormalny. Ale właśnie takim chcę być!

Zajęło mi to tylko 30 lat. Nie mam recepty na to. Uczę się. Krok po kroku. Powolutku. Dlatego “bycie sobą” stało się moim celem życiowym, taką regułą życiową — jedną z siedmiu (o tym i o innych innym czasem).

I to jest droga na resztę mojego życia.

Ja dużą część swojego życia się chowałem. Bałem się pokazać kim naprawdę jestem. Dlaczego? Pewnie jest to kwestia wychowania. Może dlatego że jestem nieśmiały. Ale na pewno dlatego że chciałem być tak jak inni, chciałem “pasować.”

I często zadawałem, i dalej zadaje, sobie pytanie: dlaczego ja jestem jakiś inny?

Ale czy to ma sens? Czy to nie strata czasu? Czy nie łatwiej jest po prostu zaakceptować to kim jesteśmy i cieszyć się z tego?

Nie jest to proste…

Teraz powoli to zmieniam. Już nie zależy mi na tym żeby każdemu się podobać. Już nie zależy mi na tym żeby być tak jak inni. Już się tak nie boję pokazać kim jestem. Nie boję się być sobą!

Ja chcę być sobą!

Jak ja to robię? Myślę że to kwestia paru rzeczy. Głównie że pracuję nad swoją nieśmiałością. Robię to przez bycie w grupie komunikacyjnej. Przerwałem strach wypowiadania się w grupie. Druga rzecz to że od 7-miu lat jestem żonaty. Moja żona jest inna, normalna, :) , śmiała, otwarta. Pomaga mi samo bycie z nią. Po trzecie, ja uwielbiam czytać, zdobywać wiedzę, i parę książek i blogów które czytam pomogły mi i nadal pomagają. Jestem otwarty na zmiany, i to myślę że mi też pomaga.

Ja po prostu się zmieniam! Świadomie.

I przez te zmiany zrobilem się bardziej pewny siebie. I to wydaje mi się jest kluczem: bycie pewnym siebie! Wiedzieć o swoich słabych stronach, ale też i tych silnych.

Ale to nie jest tak że jestem na końcu drogi. Ja tą drogę dopiero zacząłem. Aż trudno mi w to uwierzyć. Jakby nie było, te zmiany mnie cieszą.

Bycie sobą i robienie tego co nas naprawdę cieszy jest piękne. Bycie na tej drodze i nie schodzenie z niej to jest wyprawa na całe życie.

Kiedyś od mojej żony dostałem ten wierszyk:

Droga przez góry, lasy i morze nie jest długa…
Jeśli prowadzi do kogoś kogo się kocha.

I tak samo jest z tą drogą do nas samych. Droga która prowadzi do nas samych jest długa i trudna, ale jest piękna bo prowadzi… do nas! Poznawanie samych siebie, tego co nam się podoba co nie, pokazywanie jednej twarzy, i nie wstydzenie się kim jesteśmy (naszej przeszłości, poglądów, itd), ba, bycie dymnym z tego, wydaje mi się że to jest piękno i sens naszego życia.

Gandhi powiedział: “Szczęście jest wtedy jak to co myślisz, co mówisz, i robisz są w zgodzie.”

Moje poglądy polityczne

Czy ja jestem POwcem?

Po ostatniej wymianie argumentów na Twitter z Bartoszem Rydlińskim z SLD, uświadomiłem sobie parę rzeczy. Bartek zarzucił mi (może nie wprost) ze jestem POwcem bo wypowiadam się dobrze tylko na temat tej partii. Do pewnego stopnia ma racje, ale sprawa nie jest taka prosta. Spróbuje wytłumaczyć.

Może po kolei…zaczniemy od tego co jest najważniejsze. Jakie są moje poglądy? Co dla mnie jest ważne w polityce?

Mniej partyjności. Prywatyzacja! Dla mnie nie powinno być polityki w firmach. Trzeba to mieszanie i maczanie palców uciąć, i to jak najbardziej jak można.

Wybory bezpośrednie. To dla mnie jest bardzo ważne. Mieszkam w USA już od 17-tu lat i trochę wiem jak to wygląda: głosuję na daną osobę w wyborach do Sejmu, Senatu, wójta, radnego, itd — na tych wszystkich co możliwe. W czym to pomaga? Otóż w tym że jak głosuję na daną osobę to mogę ją obserwować i później rozliczać. A ta osoba jest wtedy też mniej partyjna. Co? Tak! Ta osoba wiedząc że ma duże poparcie społeczne nie boi się wyrzucenia z partii. Bo może wtedy wejść do innej, albo startować jako niezależny(a). Bo ma poparcie społeczne. I z tego wszystkiego robi się mniej partyjniactwa.

Twarda walka ze związkami zawodowymi. Ja uważam że związki zawodowe bardziej szkodzą niż pomagają. One spowalniają rozwój. I trzeba z nimi twardo rozmawiać. Nie trzeba się ich bać. Trzeba się nim przeciwstawić. I nie bać się konfrontacji.

Oddawanie władzy samorządom. Samorządy powinny być takimi mini państwami. Powinny mieć wystarczająco władzy żeby stanowić własne prawo, mieć własną politykę drogową, szkolną, itd. Bo wtedy samorządy ze sobą konkurują. Bo wtedy samorządy są po prostu samorządne i odpowiedzialne. Władza powinna być jak najbliżej ludzi. Żeby ludzie czuli że mają realny wpływ na rządzących.

Gospodarkę jak najbardziej rynkową, jak najmniej socjalną. Oczywiście państwo musi pomagać tym pokrzywdzonym i najbardziej biednym. Ale resztę powinno zostawić samym obywatelom. Jak sobie ktoś zapracuje na dużą rentę, to powinien ją mieć. Jak nie, no to nie! Każdy ma wybór. I żadna grupa nie powinna być uprzywilejowana.

To z góry są moje poglądy. Może nie wszystkie, ale te bardzo ważne.

Mam chyba w miarę liberalne podejście. Myślę że w miarę pragmatyczne. Bo mieszkam w USA i widzę jak to tutaj jest. Ale też bacznie obserwuję politykę w Polsce — dużo bardziej niż tą w USA.

Pytanie: która partia jest najbliższa moim poglądom? Chyba nikt nie musi dużo się zastanawiać. W tej chwili tylko Platforma Obywatelska jest blisko moim poglądom. Nie we wszystkich, i nie do tego stopnia co bym chciał, ale i tak najbliżej.

Ja nie jestem przywiązany do PO. Jestem przywiązany do swoich poglądów. I jak powstanie jakaś partia która będzie bliższa moim poglądom, to wtedy będzie to moja partia. Na-razie takiej nie widzę.

I to jest moja odpowiedź na pytanie czy ja jestem POwcem. Chyba bym nie dał rady napisać tego na Twitter! :) Jak masz twitter, i podobają Ci się moje liberalne poglądy polityczne, dodaj @PolskaZameryki.

USA vs Polska, cz II: Otwartość

Photo by Got-U via Flickr

Pisałem już o autostradach w USA, Co mi się podoba w Polsce, co w USA. Jest to w pewnym sensie część materialna. Jak wszystkie rzeczy materialne, jest do zdobycia. Z tego co wiem Niemcy a może nawet inne kraje w Europie mają porównywalny, a może nawet lepszy, poziom. Nie jest to tak istotne dla mnie który kraj jest lepszy. Dla mnie ważne jest żeby było wygodnie i bezpiecznie. Tak się pod tym względem czuję w USA.

Są jednak pewne sprawy w USA które nie są materialne i które mi się podobają. Bardzo. Takie które nie jest łatwo zdobyć. Takie które są tylko w USA.

Takim niesamowitym walorem USA jest… otwartość.

Otwartość na różne religie, rasy/narodowości, orientacje seksualną, innowacyjność, inny sposób myślenia.

Można to nazwać wolnością.

USA jest jedynym tego typu krajem na świecie.

Niektórzy może nazywają to liberalnością. Zgoda. Liberalność jest podstawowym składnikiem. Dzieje się tak bo USA, od zawsze, było krajem liberalnym.

Tak więc po kolei.

Otwartość na…

Religie. Tutaj ludzie nie przywiązują dużej wagi do religii. Jest zasada: jak ty nie robisz sobie i innym krzywdy, nieważne jaką religie wyznajesz, my zostawiamy Cię w spokoju. W USA jest dużo Żydów, Muzułmanów, Katolików, i wiele innych religii. Nie jest tak jak w Polsce że Katolicy to 90+% społeczeństwa. Jest wiele religii i zarazem dużo ludzi “nie praktykujących.” Amerykanie nie chodzą zbyt często do Kościoła. Da się to zauważyć na ulicy której mieszkam. W USA religia nie jest taka ważna. Może nie świadczy to najlepiej o tym kraju, ale z drugiej strony nie ma presji od innych i każdy robi co chce. Jak wolność to wolność, nie? :-)

Rasy. Chyba każdy wie że USA to wielkie zbiorowisko narodów. Na uczelni na którą chodziłem było, jak się nie mylę, około 70 rożnych narodowości! Mieszkałem przez rok z gościem z Jamajki. I nikt nikomu nie przeszkadza. Poznałem ludzi z Chin, Indii, Pakistanu, Iranu, Rosji, Wietnamu, Peru, Czech, Francji, Jamajki i innych. Widzę i spotykam “innych” na ulicy, w pracy — gdzie się człowiek nie ruszy. Nie słyszę żeby jakaś narodowość, jakaś rasa narzekała na złe traktowanie. Bo tak nie jest. Ten kraj jest otwarty.

Orientacje Seksualną. Zacznę od przykładu. W grupie programistów gdzie pracuję jest jeden gej. W pierwszym dniu po jego wakacjach, zaraz przy wejściu, szczęśliwy ogłasza wszystkim głośno że właśnie się ożenił z drugim facetem. Nie ukrywał tego. Co więcej, firma kupuje tort, wszyscy się w sekrecie schodzą (robimy to na każde urodziny), i jest małe świętowanie! Z okazji że on się ożenił! Czy to nie jest otwartość? Czy to nie jest akceptacja? Ja nie mówię czy to jest dobre czy złe. Po prostu, jak ktoś wybiera taką drogę, to inni to akceptują a on nie czuje się odrzucony.

Inny sposób myślenia. Innowacyjność. Można to w pewnym sensie nazwać otwartość na głupotę. Bo tak niestety często postrzegane są nowe, innowacyjne pomysły. Do tej kategorii zaliczam sposób ubierania, różne inne zachowania. Wszystko co jest “inne.” Ten kraj jest na to pozwala i takich przyjmuje.

Głupi kraj?

Pewnie dla niektórych tak to brzmi. Ja tak nie uważam. Uważam że to jest największa siła USA. To jest bardzo mocny magnes. To jest co przyciąga często nieprzeciętnych ludzi. Ludzie “inni” czują się w USA swobodnie. I mogą osiągnąć więcej.

Mi ta wolność bardzo się podoba. Na pewno nie jest tak różowo jak to “namalowałem.” Nigdy tak nie jest. Zdarzają się “złe” wypadki. Ale myślę że są to tylko przypadki, i odchodzą od reguły.

Może brzmiało by to bardziej autorytatywnie gdybym był, na przykład, czarnym pedałem. Na pewno. Ale i tak trochę tej otwartości udało mi się przeżyć. Przyjechałem do USA jako obcy. Udało mi się skończyć szkołę średnią, pójść na studia, a później dostać dobrą pracę. Nie narzekam że coś nie jest dostępne dla mnie bo nie jestem stąd. Wręcz przeciwnie!

Tak więc coś z tą otwartością jest. Nie zmyślam. :-)

Wiem że jak kiedykolwiek przeprowadzę się do innego kraju, będzie mi tej otwartości brakowało. Jestem tego pewien. To pracuje w ten sposób: jeśli coś nie widziałeś i nie przeżyłeś to nie wiesz co tracisz i za tym nie tęsknisz; raz popróbujesz i nie możesz bez tego żyć.  Może tak nie będzie w tym przypadku? Będę się o tym martwił jak przyjdzie na to czas. :-)

Co Ty myślisz o otwartości w USA? Walor czy zmartwienie dla USA?

Test na Małżeństwo

Podczas czytania The Takeaway napisaną przez Pat Williams, znalazłem kilka naprawdę dobrych lekcji życia. Jedną z nich jest zestaw pytań, na które należy odpowiedzieć na temat osoby, z którą zamierzamy się żenić. Taki test na małżeństwo.

Myślę, że te pytania są naprawdę ciekawe.

Jeśli jesteś już w związku małżeńskim, jednak utkniesz z tym, co masz. Nic nie możesz zrobić.

Nieprawda!

Jeśli jesteś już żonaty, przeczytaj te pytania. Postaraj się zrobić kilka rzeczy dla współmałżonka. Postaraj się zrobić go lepszym! Bawcie się razem. Kochać to nie znaczy nic nie robić. To ciężka praca. I obydwoje musimy ciężko pracować aby tak się stało!

Oto test małżeństwa:

Czy on / ona pomaga ci być lepszym człowiekiem?

Czy ty pomagasz jej być lepszym człowiekiem?

Czy osoba ta rośnie w wierze (na własną rękę, bez monitowania)?

Czy jesteś gotowy na 15.000 obiadów z tą osobą w ciągu pięćdziesięciu lat?

Czy on cię motywuje fizycznie? Duchowo? Psychicznie?

Czy możecie się wspólnie bawić?

Możesz jechać przez dziesięć godzin i mówić non-stop?

Czy on / ona rozpoznaje twoje marzenia, a dodaje im skrzydeł?

Źródło
The Takeaway: 20 Unforgettable Life Lessons Every Father Should Pass On to His Child Pat Williams, str. 212

P.S. Tekst jest tłumaczeniem Marriage Test – The Lifelong Learner

Zadowalanie Wszystkich

Jeśli próbujesz zadowolić wszystkich, to nie zadowolisz nikogo.

Ostatnio ten cytat pojawił się w mojej głowie. Kto to powiedział? Jestem pewien, że go gdzieś czytałem! Proste wyszukiwanie w internecie nie przyniosły niczego. Ale znalazłem coś bardzo podobnego,

Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do porażki jest staranie się podobać wszystkim.
–Bill Cosby

Czy wpływa to na mnie w jakikolwiek sposób?

Tak.

W wielkim stylu!

Zatrzymuje mnie. Ogranicza mnie. Nie robię rzeczy ze względu na to!

Czasami się waham, czy czegoś nie zrobić ponieważ nie jestem pewny jak ktoś inny to przyjmie. Zastanawiam się, co ktoś pomyśli o mnie. Czy jest to dobre dla nich?

Poczekaj.

Czy jest wystarczająco dobre dla mnie?!

To powinno być pytanie na które powinienem sobie odpowiedzieć. Jeśli ja to lubię, to jest wystarczający powód by to zrobić.

Dla siebie!

Kiedy zaczynam myśleć o innych i ich reakcji na to co robię, to mnie ogranicza, wywiera presję, którą później muszę pokonać.

Nie zawsze się udaje.

Wiem. Powinienem być silniejszy. Ale czasami nie jestem. Albo czasem poddaje się temu “zewnętrznemu” wpływowi.

I to jest to co jest złe w próbowaniu przypodobać się wszystkim.

Starając się przypodobać wszystkim powstrzymujesz samego siebie od robienia czegokolwiek!

Więc co jest lepsze?

Jeśli coś podoba się Tobie, to wystarczy!

Na przykład podczas pisania bloga, tego typu myślenie pojawia się często. Zwłaszcza gdy nabierzesz już czytelników. Co mam napisać? Co zrobić… Jeśli napiszę “coś” i “ktoś” może tego nie lubić. Co oni pomyślą o mnie? Będę wyglądał głupio / bez sensu. Hmm .. Może powinienem napisać o czymś innym. I tak dalej.

Ta pętla jest bardzo niebezpieczna.

Zatrzymaj się!

Nie jesteś w działalności żeby podobać się innym. Chcesz się uczyć. Chcesz się rozwijać. Chcesz iść do przodu.

Widzisz: TY! Tak, Ty. Nie ktoś inny.

Dlaczego nie masz pisać o czymś co lubisz? Z czego czujesz się zadowolony? A jeśli komuś się nie podoba? To jest twój blog! Prawo wyboru! Może on zdecydować się przeczytać coś innego!

Dodatkowo, jeżeli komuś innemu będzie bardzo zależało na tym, to on poinformowuje cię o tym.

Nie martwił byś się co inni myślą jeśli byś wiedział jak rzadko oni to robią.
–Eleanor Roosevelt

Myślę, że jesteśmy zbyt związani z czymś, czego naprawdę nie ma! Coś, nad czym nie mamy kontroli. A to “coś” kontroluje nas! Nie pozwól, by to się to Tobie przydarzyło.

Ale tak się stało.

Padłem ofiarą.

Ale możesz to zmienić!

Chcesz być szczęśliwy, prawda? Ty kontrolujesz swoje działania. Nie bój się być sobą! Tak, próbuj być sobą. (Inni to polubią!)

P.S. Tłumaczenie wersji angielskiej za pomocą tłumacza — trudniejsze niż powinno.

UczSie

UczSie.pl

Poszukując cytatów Eleanor Roosevelt po polsku, napotkałem na tą bogatą w różne zasoby pomocne w nauce angielskiego.

Słowniki
Idiomy
Cytaty :-)
Przysłowia

http://uczsie.pl

Myślę że warto dodać do swoich ulubionych stron. Warto przejrzeć jeśli uczysz się angielskiego.

Use it for your benefit!

Używaj dla własnej pomocy!

Ulubiony Cytat

Tematy

Tagi

Archiwum

Czytam (i polecam)

· swojak.info - Polska po emigracji
· Azrael - zwykłe pisanie

Powrót do Polski

  do mojego powrotu do Polski w 2015!

Moje Strony

· kubasek.com
· kacwin.com

Humor

· Humorek

Nowe Wpisy

Zapisz się na listę! Zostaniesz powiadomiony o każdym nowym wpisie na tym blogu.

Currently Reading

Info

© 2001-2013 Stanley Kubasek About me :: Contact me

Najbardziej Popularne

Ja na Twitter

»zobacz więcej

Ostatnie Wpisy